wrz 12 2009

Dziś kupimy sobie…dziecko…

a11Handel dziećmi jest sprawą bardzo kontrowersyjną. I zazwyczaj stanowisko ludzi w tej kwestii jest bardziej bliższe jednoznacznemu niż podejściami diametralnie różniącymi się. Większość ludzi jest zdania, że handlowanie, a więc zarówno sprzedawanie jak i kupno dzieci jest czymś, co godzi prawa człowieka prosto w sam środek serca. Trudno jest zrozumieć handel zwierzętami, a co dopiero jeśli w grę wchodzi ludzki gatunek. Słyszy się dużo o sprzedawaniu dzieci na targach za granicą, ale nie wszyscy wiedzą, że sprawa nie tyczy się tylko obcych krajów, ale także naszego. Tylko, że tam robią to wręcz jawnie, a u nas wszystko odbywa się po cichu. Jest to sprawa dotycząca nierzadko małżeństw, które nie mogą mieć dzieci. Może i adoptowaliby dziecko, ale wiedzą dobrze, ile czasu zajmują te wszystkie procedury. Więc najzwyczajniej w świecie postanawiają sobie je kupić. Dokładnie tak jak kupuje się samochód, pralkę czy chleb każdego ranka. Nie wiadomo, czy gorszym złem jest sprzedawanie czy też kupowanie dziecka i która ze stron bardziej na tym „korzysta”, jednak takie przekładanie dziecka z ręki do ręki jest czymś oburzającym. To najgorsza forma przedmiotowego traktowania człowieka. Dziecko jako forma transakcji. Najgorsze jest to, że trudno wytropić takie przypadki lub same próby handlu, bo wszystko dzieje się za naszymi plecami, za zamkniętymi drzwiami, za setką niedomówień i całą otoczką patologii. Nie wszyscy nawet zdają sobie sprawę, że rzecz dzieje się także w Polsce, a nie tam, gdzie o tym słyszymy.