Jesteś „vege” ? Nie mamy ci nic do zaproponowania.
Wegetarianie mają ciężko na tym świecie. Nie chodzi tu o brak akceptacji ze strony otoczenia, choć i z czymś takim często można się spotkać (bo ktoś, kto jest „vege” musi być dziwakiem!), ale o ubogość sklepów w produkty bezmięsne. Zazwyczaj, by zakupić coś, co odpowiadałoby jadłospisowi wegetarianina, trzeba posiadać umiejętność dwojenia się i trojenia. Zwykłe sklepy nie dysponują niczym, co wegetarian mógłby zjeść. Czasem nawet jest problem z kupieniem zwykłych kotletów sojowych czy samej soi. Nie mówiąc już o innych produktach nie sporządzonych na bazie mięsa. Najlepiej udać się więc do większych sklepów, najlepiej hipermarketów. Tak wybór jest co prawda skromny, ale na pewno większy niż posiadają sklepy osiedlowe. Dostać tam można między innymi : soję, pasztety sojowe, bezmięsne pulpety, czy nawet „szynki”, „parówki” i „kiełbasy”, które w istocie z mięsem nie mają nic wspólnego. Dobre zaopatrzenie mają internetowe sklepy vege, które takich rozmaitości mają całe mnóstwo. Dziś nie można być nawet pewnym restauracji dla wegetarianów, w których dania są rzekomo bezmięsne, ale kucharze nie mają o tym zielonego pojęcia i w sumie można odnaleźć kawałek kiełbasy. To ogromne zaniedbanie i oszustwo. Najlepiej samemu przyrządzać sobie dania i nie ufać „bezmięsnym etykietom”, które bardzo często wprowadzają ludzi w błąd. Powinno się zadbać także o wegetarianów i nie lekceważyć ich podczas doboru asortymentu do sklepu i zamiast dowozić do sklepu setki rodzajów mięsa, wprowadzić choć parę dań bezmięsnych.